Pan Gubernat jest dziennikarzem rzeszowskiej gazety lokalnej. Pan Gubernat jest też człowiekiem obrotnym i zapewne miłym, potrafiącym wzbudzić zaufanie. We mnie wzbudził. Do tego stopnia, że zadzwoniłem do niego, by odbyć kilkunastominutową rozmowę na temat wortala. To znaczy: tak mnie się wydawało. W rzeczywistości bowiem z tej rozmowy pan Gubernat wybrał tylko to, co odpowiadało tezie artykułu, który pisał. Jak się później okazało – tezie karkołomnej: złodzieje samochodów informacji o potencjalnych łupach poszukują na stronach internetowych, a głównie na PTR.
Pan Gubernat mógł tak pomyśleć, ponieważ uczeni nie od wczoraj zgłębiają tajniki ludzkiego umysłu i nie potrafią wykluczyć żadnego z możliwych toków rozumowania. Wolno mu także rzucać nieudowodnione oskarżenia na liczną, bądź co bądź, rzeszę miłośników tablic. Wolno mu, bo jest wszakże czwartą władzą, która obecnie nie ma żadnych hamulców, pisze o kim chce i co chce, nie siląc się specjalnie na rzetelność. Wolno ferować wyroki na lekarzy czy posłów, tym bardziej wolno na grupę młodych (i nie tylko) pasjonatów. Wolno, więc pan Gubernat pisze to, co nadaje jego kłamliwej tezie wiarygodności.
Wmawia Kowalskiemu, że jutro zdjęcie jego samochodu znajdzie się na specjalnej stronie internetowej, z której złodzieje samochodów dowiedzą się nie tylko jaki jest numer rejestracyjny jego samochodu, ale niemalże dostaną dokładne informacje gdzie i kiedy taki samochód parkuje. Pewnie w następnym odcinku paranoja pana Gubernata doszłaby do tego, że złodziej znalazłby tam informacje o tym, gdzie jest wtedy właściciel auta i jak długo pozostawia je bez nadzoru.
Pan Gubernat doskonale wie jakie tablice rejestracyjne kolekcjonują uczestnicy wortala PTR. Wie, gdyż sam jest posiadaczem jubileuszowej tablicy, wydanej zresztą jako kosmiczna. Sam się do posiadania tej tablicy przyznaje, publikując w macierzystej gazecie duże zdjęcie swej fizis w towarzystwie monitora, na którym można dostrzec stronę PTR z wyszukanym zdjęciem białego samochodu. W podpisie do tego zdjęcia pan Gubernat chwali się: to mój samochód, zażądałem usunięcia jego zdjęcia! I wszyscy czytelnicy już wiedzą jakim samochodem jeździ pan Gubernat, jakie ma numery rejestracyjne, że pewnie parkuje pod redakcją gazety, kiedy pan Gubernat płodzi kolejne demaskatorskie teksty. A wszyscy złodzieje z Podkarpacia już zacierają ręce, martwiąc się, że dziennikarze mają ruchome godziny pracy. I nie wortal jest przyczyną tej wiedzy, a przymioty panagubernatowe.
Polemizować z panem Gubernatem nie mam zamiaru, uczyć go czytania ze zrozumienie – tym bardziej. Mogę mu tylko podsunąć myśl o analizie poczynań pewnej strony internetowej, na której, o zgrozo!, publikowane są zdjęcia autobusów: z tablicami rejestracyjnymi, z informacjami o miejscu postoju, parkowania czy przejazdu. Czas zająć się tym, panie Gubernat, bo później autobusy są kradzione i służą do napadów na konwoje z najcenniejszymi obrazami.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dla zainteresowanych
skan artykułu pana Gubernata.